Awans

Jeszcze chyba nigdy w ciągu całej mojej pracy nie zjadłam tak spokojnie śniadania w stołówce. Zawsze przez Marcina dostawałam niestrawności, bo mnie poganiał i musiałam kończyć jedzenie w biurze. O kawie już nawet nie wspominając. A dziś…na luziku zjadłam, wypiłam kawkę i pewnie jeszcze drugą bym zdążyła, ale stwierdziłam, że pójdę już do tych dwóch panów. Zapukałam i weszłam kiedy usłyszałam proszę. A później tekst Marcina- Weronika nie musisz pukać, przecież wchodzisz do siebie. O matko, w duchu aż się dławiłam śmiechem, ale tym razem już się opanowałam.

Schowałam torebkę do szafki i zapytałam czy już są wyniki. Pan wizytator powiedział że tak, że wizytacja wypadła wspaniale. I w ogóle to tak mi napłodził, że aż mnie zemdliło. Ale pięknie podziękowałam, pouśmiechałam się i powiedziałam że ogromnie się cieszę. Po czym mój kochany dyrektor wypalił z tekstem, że przenosi mnie na stanowisko doradcy dyrektora, znaczy na stanowisko Kaśki. No to właśnie teraz umrę w ciemnej ulicy, jak mnie ona dopadnie.


| |