Gość

Gdy zamknęłam wreszcie te cholerne drzwi- pytaj kto dzwoni domofonem wariatko- nawinęło mi się pytanie. U licha jasnego skąd Ty znasz mój adres? Śledzisz mnie czy jak? Chwilę pomyślałam- sorry, za chwilkę mi odpowiesz. I caluteńka czerwona wleciałam do łazienki w celu ubrania się. Kiedy wyszłam Tomcio w najlepsze rozsiadł się już w mojej kuchni. To skąd masz mój adres? Zapytałam patrząc na niego znacząco. No cóż- odpowiedział mój współpracownik.

Po takiej odpowiedzi stwierdzam, że za bardzo rozgarnięty to on nie jest. Ale cierpliwie czekam jak on rozwinie tę swoją wyczerpującą odpowiedź. Bo dostałem od Ciebie wizytówkę. No nie wytrzymałam już tego- halo, tu ziemia, na tej wizytówce nie ma mojego adresu. Adres mam na wizytówce…. Nie błagam, to nie może być prawda. Nie pomyliłam się. Ale kiedy zobaczyłam kolor tej wizytówki wiedziałam że tak. Dostał moją wizytówkę, którą dostają osoby zainteresowane korepetycjami z matematyki. Dlaczego??? Dlaczego ja wiecznie mam takiego pecha. Łzy napłynęły mi do oczu. Odwróciłam się, żeby Tomek tego nie widział i zapytałam czy chce herbaty.


| |