| Pech to pech |
|
Oczywiście pół autobusu, które słyszało pytanie czekają na to, co też takiego mi się stało. A Ola postanowiła ich uświadomić. I gada do mnie- Weronika nic Ci się nie stało? Bo jak rano chodziłam z pieskiem to widziałam, że dość wcześnie wyszłaś z domu, ale chyba kapcia miałaś w samochodzie- przystojniak słuchał jak zahipnotyzowany. A Olka dalej- chciałam Ci pomachać na przywitanie, ale nagle mi zniknęłaś z oczu. Jak podeszłam bliżej to już próbowałaś się pozbierać i wyciągnąć obcasa z tej szczeliny, przez którą się wywróciłaś. Chciałam Ci pomóc, ale wstałaś już i poszłaś do domu. Myślałam, że spalę się ze wstydu. Powiedziałam tylko- Wszystko w porządku Olu, nic mi się nie stało, dziękuję za troskę. Dobrze, że musiałam już wysiadać. Ucieknę od nich wszystkich, a przystojniak ma mnie pewnie za kompletną niezdarę. Nieszczęście chciało, że wysiadł na tym samym przystanku co ja. Szybkim krokiem przeszłam na drugą stronę ulicy, on został na przejściu dla pieszych. Zostało mi 5 minut do rozpoczęcia pracy. Znaczy dotarłam na styk. | | |