Pozbycie się „gościa”

Zrobiłam herbatę dla niego i dla siebie, bo stwierdziłam że może to pomoże opanować emocje. Dobra, zaczęłam rozmowę, miałeś mój adres, ale po co do mnie przyszedłeś? Przecież widzieliśmy się niecałą godzinę temu. Bo wiesz. I znów urwał. Rany, on ma chyba poważne problemy z wyrażaniem swoich myśli. Bo…chciałem Cię przeprosić za to pytanie w pracy. Nieee, to jest ponad moje siły. I dlatego, że chcesz mnie przeprosić to nachodzisz mnie w domu?! Teraz już nie wytrzymałam nerwowo. I żadna ciepła herbata nie pomogła. Ty masz chyba coś z głową.

Weź wyjdź mi stąd i to natychmiast, zanim trafi mnie szlag. Ale Werka- zaczął. I tak nie skończy, pomyślałam, więc wlazłam mu w słowo. Czy ja mówie w jakimś innym języku niż Ty rozumiesz. To powiem kolorowymi, drukowanymi literami. Wynocha. Z impetem zamknęłam za nim drzwi, usiadłam pod nimi, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Julki. Kochana, jak będziesz jechała do Agi, to zabierz mnie ze sobą, bo obawiam się, że dziś jakbym miała tam dotrzeć sama to mogłoby być ciężko.


| |