Sąsiadka

Tylko, że ten uśmiech nie był posłany do mnie. Był dla, o zgrozo, mojej przesłodziutkiej sąsiadeczki Oli. Jak ja tej zołzy nie znoszę. No ale, przecież to ja obok niego siedziałam więc ogólne rzecz biorąc miałam większe pole do popisu. Tak przynajmniej myślałam jakieś 30 sekund, zanim spojrzałam jak Olka wygląda. Nie, nie mam żadnych szans. Olka miała na sobie króciutką mini, nogi do samego nieba i wysokie kozaczki na niesamowicie wysokim obcasie- a z drugiej strony, to ciekawe jak ona w tym chodzi.

Moja ulubiona sąsiadka jeszcze bardziej zepsuła mi ten i tak niezbyt udany dzień swoim idealnym wyglądem. Ciekawe o której ona musi wstać, żeby zrobić się na takie bóstwo. Ja myślałam, że ona zepsuła mi dzień swoim wyglądem, ale Oleńka postanowiła się o mnie zatroszczyć. I drze się na pół autobusu- Weroniczka nic Ci się nie stało dziś rano? Jak to usłyszałam, to aż się we mnie zagotowało, ale udaję że to nie do mnie. Skąd ona wie co rano mi się stało. Ale sąsiadka postanowiła drążyć temat i podeszła konkretnie do mnie.


| |